[WAŻNA]

Pisała opowieść o swoim życiu, dokonując lub nie dokonując właściwych wyborów. Pozwalała bliskim ingerować, wtrącać się, udzielać zbawiennych rad, gdy ich o to nie prosiła i sama robiła to w stosunku do innych, naruszając prawo nieingerencji.

ważna
Dużo od siebie wymagała, żyjąc z ciągłą presją i pędem do znalezienia odpowiedzi na każde pytanie. Wykreślając „ja” z rodzinnego i zawodowego słownika, brnęła do przodu, po kolana w błocie. Tylko ile wysiłku musiała włożyć, aby sprostać wszystkim oczekiwaniom, aby nie wypaść z biegu o lepszą pracę, wyższe zarobki, sukces, tytuł matki roku. Kochając wszystkich wokół, ale najmniej siebie. Siłaczka.

Żyła z poczuciem braku. Braku odpowiedniej figury, wystarczająco białych zębów, dyplomu na ścianie, pieniędzy w portfelu. Urabiała się po łokcie, aby dogonić chory scenariusz, który stworzyła w swojej głowie- o tym, jak coś powinno wyglądać i przebiegać. Czasami chciała krzyknąć- Weź się w garść kobieto! Tak dalej nie można, nie widzisz, co sama sobie robisz! Nie chciała się przyznać, że miała z czymś problem, a jeśli już się przyznała, to nie brała za siebie odpowiedzialności. Wzięcie za siebie odpowiedzialności byłoby równoznaczne z daniem sobie prawa do odpoczynku, do wyrażania swoich potrzeb, bo przecież

TEŻ JEST WAŻNA.

Została obdarzona darem wolnej woli, a okazało się, że nie umie z niej korzystać. Ciągle obawiała się opinii społecznej, sąsiadów, rodziców, partnera, a nawet własnych dzieci. Zadawała sobie pytania, co powiedzą, co pomyślą, a tak naprawdę kogo to może interesować oprócz jej, co ona robi z własnym życiem? Ale bała się na nie odpowiedzieć.

Pewnego ciepłego popołudnia przysiadła na ławce w parku. Chcąc po prostu odetchnąć i złapać kilka promyków słońca. Bardzo jej tego brakowało. Po krótkiej chwili przysiadła się do niej starsza pani, kolorowo ubrana z niesamowitym uśmiechem na twarzy. Patrząc w jej oczy poczuła się dobrze. Jak w domu. Pani z zainteresowaniem patrzyła na Nią. Aż wreszcie zadała pytania, pytanie za pytaniem. Każde mocne i bolące. Bo jakże prawdziwe.

Czym się kieruje w życiu?
Co jest dla niej ważne?
Jakie są jej wartości?
Co popiera?
Jakie są zasady jej życia?
Jakie są jej najważniejsze przekonania?
Do jakich wartości dąży i do jakich czuje szacunek, gdy inni je demonstrują?
Dla jakich wartości poświęciłaby się, za które podjęłaby trud, a nawet byłaby gotowa poświęcić życie?

Słysząc pytania swojej duszy chciała uciec. Pani dotknęła jej dłoni i poprosiła aby została, aby dała czas dla siebie, czas na przemyślenie. Bo to jest jedyna szansa aby zawróciła z drogi, z drogi , która prowadzi do zguby. Do zguby jej samej. Nie wiedziała dlaczego, ale została. Łzy płynęły po policzkach. Czuła jak kolejne kawałki czegoś ciężkiego odpadają z serca. Czuła jak robi się lżej i jak ciemna i mroczna droga przyszłości się rozjaśnia. Nie wiedziała ile czasu to trwało ale poczuła, że chce być kobietą, która mówi o tym, co dla niej ważne, chociaż wie, że może spotkać się z odrzuceniem i krytyką. Chce być kobietą, która szanuje siebie i zna swoją wartość. Wartość, której nie mierzy się osiągnięciami. Chce być kobietą, która wybiera odwagę, a nie ciągłe życie w cieniu.

A Ty?
Czym się kierujesz w życiu?
Jakie są Twoje najważniejsze wartości- wartości Twojej duszy ?
Wiesz?
Myślałaś o tym?

Jeśli chcesz jak Ona to zapraszam na dzień odmiany życia. Nie mówię, że będzie łatwo i prosto, ale na pewno wiele się zmieni:

css.php